środa, 12 października 2016

FOTORELACJA Z POLSKA-DANIA





Tak jak obiecałam..zdjęcie na bloga :D


Dwa nowe i już szczęśliwe nabytki. Bluza "Dolores 13" i czerwone spodnie.

Ekipa z Francji prawie w komplecie :)

Flagi już rozłożone.

Hymn.
Pierwszy gwizdek.
Po zdobyciu bramki.

GOL!!
2:0
3:1
3:2

Tylu kibiców wspierało i dopingowało Reprezentację na Narodowym.













wtorek, 11 października 2016

CZY TO JUŻ ZASADA?

Za nami kolejny mecz Reprezentacji Polski w piłce nożnej. Następny krok do Mistrzostw Świata 2018 wykonany i to zadowalającym efektem. Polacy w sobotę 08.10.2016 roku wygrali z Duńczykami 3:2 po wspaniałym hat-tricku Roberta Lewandowskiego. Czyżby nasz napastnik chciał powtórzyć wyczyn z eliminacji do Euro2016 i strzelić najwięcej bramek?. Zdecydowanie popieram tą inicjatywę i myślę, że wszyscy kibice się ze mną zgodzą. Zatem razem dopingujmy i wspierajmy nie tylko „Lewego”, ale i całą jedenastkę. Nasz zespół po raz kolejny pokazał, że tworzy prawdziwą drużynę. Mimo niefortunnej samobójczej bramki Kamila Glika team Nawałki nie poddał się i dopisał do swojego konta 3 punkty.

Jednak na jedną rzecz trzeba zwrócić uwagę. Niewiele brakowało żeby doszło do powtórki meczu z Kazachstanem, kiedy to o mały włos spotkanie nie zakończyło się porażką „Biało-Czerwonych”. Mimo szybko zdobytej bramki i prowadzenia 2:0 Polacy nie utrzymali wyniku i po kiepskiej drugiej połowie mecz zakończył się remisem. Właśnie w tym miejscu nasuwa się pytanie, czy fakt, że Polacy od kilku meczy chwalą się jedną znakomitą i drugą przeciętną, a nawet słabą połową, stało się już zasadą? Wystarczy popatrzyć na mecze ze Szwajcarią, Portugalią, Kazachstanem, a teraz Danią. W czym tkwi problem? Jak go rozwiązać? Czy dzieje się tak dlatego, że „Biało-Czerwoni” za szybko wychodzą na prowadzenie i potem piłkarze zwyczajnie "wrzucają na luz", tracą koncentrację i kontrolę nad grą? Ciężko powiedzieć, ale nad tym powinien już popracować Adam Nawałka i jego sztab szkoleniowy. Nam, jako kibicom, pozostaje nie tracić wiary, że pewne niedociągnięcia szybko uda się naprawić, a nasz zespół znów będzie piął się na wyżyny. 

Co do meczu Polska – Dania, to miałam okazję zobaczyć go z trybun Stadionu Narodowego. O ile do I-szej połowy nie mam zastrzeżeń, o tyle w drugiej wiele akcji pozostawiało dużo do życzenia. Dla mnie bohaterami meczu zostali „Lewy” i „Grosik”. Pierwszy, niedający szans bramkarzowi, o którym śmiało można powiedzieć, że jest piłkarzem światowej klasy. Drugi, nie bez powodu nazywany "turbo Grosikiem". Czy ktoś biega szybciej od niego? W jednej ze sportowych gazet przeczytałam, że przestał być "jeźdźcem bez głowy" i faktycznie, gdy tak się zastanowiłam, to z meczu na mecz Kamil pewniej prowadzi piłkę, nie daje szans na jej odbicie i co najważniejsze, ma udział przy zdobywanych bramkach. Prócz Roberta i Kamila na pochwały na pewno zasługuje Piotrek Zieliński. Mimo paru niedokładnych podań, oddał kilka strzałów na bramkę, odbierał piłkę przeciwnikom i w ciekawy sposób rozgrywał piłkę. Zawiódł mnie za to Grzegorz Krychowiak, którego praktycznie nie było widać na boisku i niestety często zdarzały mu się podania do duńskiego zawodnika. 
Choć Arkadiusz Milik nie zagrał całego meczu, to jako tako nie mam do niego żadnego "ale". Co prawda nie udało mu się strzelić gola, to miał swój udział przy rzucie karnym. W końcu to po faulu na nim sędzia podyktował "jedenastkę". Już po tym zagraniu nie fair play zauważyłam, że Arek trzyma się za kolano, ale miałam nadzieję, że to nic poważnego. Niestety już po paru minutach, gdy Milik złapał się za nogę, nie potrafił wstać, a potem zaczął kuleć, powiedziałam do swojego Taty "oby to nie były więzadła krzyżowe". Niestety moje obawy się potwierdziły i nasza „siódemka” przez najbliższe 4-6 miesięcy nie pojawi się na boisku. Z tego miejsca Arkowi życzę dużo zdrowia, siły, no i oczywiście szybkiego powrotu na murawę. Mam nadzieje, że po tej kontuzji szybko wrócisz i pokażesz na co Cię stać :)

Już dzisiaj kolejna potyczka „Biało-Czerwonych”. Tym razem zmierzymy się z drużyną Armenii. Nie ma co ukrywać, że każdy liczy na kolejne 3 punkty i miejmy nadzieję, iż będziemy świadkami wielu pięknych bramek (oczywiście zdobytych przez Nasze Orły). Niestety ten mecz oglądnę już przed telewizorem, ale będę kibicowała tak, jak byłabym na stadionie. Obowiązkowo ubieram swoją szczęśliwą koszulkę "Dolores 13", szalik i koło telewizora stawiam te ważne buty- meczówki (które zakładam na każdy mecz Reprezentacji). O 20:45 włączamy telewizory i dopingujemy chłopaków. Jeżeli my wygramy z Armenią, to nie miałabym nic przeciwko temu by w meczach Danii z Czarnogórą oraz Rumunii z Kazchstanem nastąpił podział punktów, gdyż wtedy zostaniemy samodzielnym liderem grupy E. A więc DO BOJU POLSKO !!! Niech PGE Narodowy nadal pozostanie twierdzą Reprezentacji Polski.

Wrócę jeszcze na chwilkę do Polska- Dania. Na pewno długo go zapamiętam, bo przed meczem udało mi się spotkać z tymi wspaniałymi kibicami, których poznałam we Francji. Znów mogliśmy razem zaśpiewać kibicowskie piosenki i powspominać chwile spędzone w Marsylii. Nigdy bym nie pomyślała, że uda nam się zobaczyć, bo mieszkamy daleko od siebie, Jednak jak widać, „dla chcącego, nic trudnego". Dziękuję chłopaki, że przed meczem znaleźliście chwilkę na spotkanie, bo dzięki Wam miałam jeszcze więcej energii i siły do kibicowania. Jesteście wielcy i mam nadzieje, iż jeszcze nie raz będziemy mieli okazję razem pokibicować.



Już jutro post z samymi zdjęciami...oczywiście z meczu :)




poniedziałek, 25 lipca 2016

ELEGANCKO I SPORTOWO JEDNOCZEŚNIE

Tym razem mam dla Was zdjęcia z Monako i Monte Carlo.
Pogoda była znakomita, choć momentami słońce dość mocno dawało w kość. Chociaż patrząc na pogodę za oknem, to nie ma co narzekać. Deszcz, szaruga i ciągła zmiana temperatury w lato to dopiero katastrofa. 

Na wycieczkę do Monako wybrałam krótki czarne spodenki z wysokim stanem, które połączyłam ze zwiewną, beżową bluzką bez rękawów. 
Całość uzupełniłam brązowymi japonkami ze złota wstawką oraz niewielką, beżową torebką.

Japonki śmiało można zamienić na czarne szpilki, dodać do tego długą, beżową marynarkę, a sportową torebkę zastąpić na kopertówkę 
w wyrazistym kolorze i już jesteśmy gotowe wieczorne wyjście :)