czwartek, 30 czerwca 2016

WIELKI DZIEŃ- WIELKA SZANSA



Na ten dzień czeka cała Polska!! To właśnie dziś rozegrany zostanie ważny mecz. Po raz pierwszy w historii Polskiej piłki, nasza Reprezentacja będzie grała w ćwierćfinałach Mistrzostw Europy. Zmierzymy się z trudnym przeciwnikiem jakim jest Portugalia, ale szanse na wygrane są bardzo duże. Kadra Adama Nawałki już nie raz udowodniła, że potrafi zdziałać cuda. Nareszcie nadeszła era Reprezentacji Polski, bo nie są to już "chłopcy do bicia", jak pisano przez wiele lat. W końcu stali się godnym przeciwnikiem do rywalizacji o jeden z najważniejszych tytułów piłkarskich- Mistrza Europy. W przeciągu dwóch lat Nasze "Orły" pokazały, że stać ich na naprawdę wielkie rzeczy. Wygrana 2:0 z dotychczasowymi Mistrzami Świata, tylko jeden przegrany mecz eliminacyjny, wyjście z grupy na drugim miejscu i zero porażek w rozegranych do tej pory "bojach" o mistrzowski tytuł, to tylko niektóre z zalet kadry. Polacy ze spotkania na spotkanie pokazują, że są prawdziwą drużyną i zawsze mogą liczyć na wsparcie kolegi z boiska. Jednak tego zespołu nie udało by się stworzyć, gdyby nie człowiek, który zdecydowanie ma nosa, jeśli chodzi o powoływanie piłkarzy. Mowa oczywiście o trenerze i filarze Reprezentacji- Adamie Nawałce. Krzyknie kiedy trzeba, pokiwa palcem, wykona słynny i znany chyba każdemu kibicowi gest, ale także pochwali i uśmiechnie się kiedy są powody do radości. 




Ja już z niecierpliwością czekam na godz. 21:00 i pierwszy gwizdek. Jaki będzie skład? Jakich zmian dokona trener w trakcie gry? Zagramy podstawowe 90 min, a może znów dobrniemy do rzutów karnych? Tego wszystkiego dowiemy się już dzisiaj. Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo wierzę w Adama Nawałkę, Łukasza Fabiańskiego, Michała Pazdana, Kamila Glika, Grzegorza Krychowiak, Kamila Grosickiego, Kubę Błaszczykowskiego, Łukasza Piszczka, Krzysztofa Mączyńskiego, Artura Jędrzejczyka, Arkadiusza Milika, Roberta Lewandowskiego, Mariusza Stępińskiego, Bartosza Kapustkę, Tomasza Jodłowca, Karola Linetty, Thiago Cionka, Bartosza Salamona, Filipa Starzyńskiego, Sławomira Peszko, Jakuba Wawrzyniaka, Piotra Zielińskiego, Wojciecha Szczęsnego i Artura Boruca. Nie ważne, który z nich zagra, bo każdy jest gotowy by wyjść na boisko jako jeden 
z piłkarzy podstawowej jedenastki.  




Po wielkich, sobotnich emocjach w meczu ze Szwajcarią, mam nadzieję, że i tym razem będziemy mieli powód do głośnych okrzyków radości. Szczerze mówiąc ten mecz oglądałam w dość spartańskich warunkach, ale dla prawdziwego kibica nie jest ważne miejsce- ważna jest wiara i emocje. Pisząc spartańskie warunki miałam na myśli- autobus. Tak, tak autobus, bo akurat wracałam ze swoich wakacji, o których pisałam w poprzednim poście. Starcie Polska- Szwajcaria śledziłam na ekranie komórki i problemem nie była jego wielkość, a jedynie fakt, że gdy tylko gubił się zasięg- zawieszał się obraz i z tego powodu było prawie 5 min. opóźnienie w akcji. 


W przeciwieństwie do sobotniego meczu, ten wtorkowy, czyli Polska- Ukraina mogłam oglądać na żywo. 21.06.2016, godz. 18:00, Marsylia, Stade Velodrome, ok 40 tys. polskich kibiców, wśród których byłam ja. Nie potrafię opisać jak bardzo czekałam na ten wyjazd, więc określę to dwoma słowami: SPEŁNIENIE MARZEŃ. Pomimo, że siedziałam w dość "mdłym" sektorze (głownie Francuzi i polscy, tzn. niedzielni kibice) i nie czułam aż tak dopingu polskich kibiców, to i tak mam co wspominać. Może i mecz w wykonaniu naszych piłkarzy nie był ich najlepszym spotkaniem, to dokonali historycznej rzeczy- po raz I-szy w ME wyszli z grupy. 






Brałam już udział w 16 meczach biało-czerwonych i za każdym razem mogłam się cieszyć z nieprzegranego pojedynku. Tak było i tym razem, za sprawą wyczekiwanej brami Kuby Błaszczykowskiego. Dzięki Polska- Ukraina do swojej kariery meczowej dorzuciłam  10 zwycięstwo :) Teraz mój bilans wynosi 10:7:0 (10- wygranych, 7- remisów, 0- porażek). Mam nadzieję, że ta ostatnia cyfra jeszcze długo nie ulegnie zmianie.

I właśnie tego nie da się opisać.
Kibice to jedna, wielka rodzina.
Po wygranej podbiegł do mnie jakiś Polak
 i mnie przytulał, krzycząc "Polska"

Z kibicami z Ukrainy.

Z najmilszym stewardem :)



Żeby tradycji stało się za dość na mecz w Marsylii ubrałam swoją szczęśliwą koszulkę, buty i skarpetki :) Tym razem jednak miałam okazję kibicować w większym gronie, bo ekipę z Ozimka wspierały jeszcze osoby, które miałam okazję poznać podczas wakacji. Muszę Wam przyznać, że      z takimi fanami można iść na koniec świata.







DO BOJU POLSKO, WIEM, ŻE DACIE RADĘ, BO BIAŁO-CZERWONE TO BARWY NIEZWYCIĘŻONE !!!

"AWANS JEST NASZ, BO AWANS SIĘ NAM NALEŻY, NIE DAMY NIKOMU, NIKOMU NIE DAMY, BO AWANS SIĘ NAM NALEŻY"

wtorek, 28 czerwca 2016

BO DOBRA ZABAWA TO PODSTAWA UDANYCH WAKACJI



Tegoroczne wakacje miałam dość szybko, bo już w połowie czerwca. Czy żałuję?? Nic z tych rzeczy, bo pogoda dopisała w 100%, a i miejsce było magiczne. Co prawda to urlop wypadł przez przypadek, bo moim głównym celem pobytu we Francji było EURO 2016. Początkowo miałam jechać tylko na mecz, jednak dzień po zakupie biletów w jednej z gazet ukazała się oferta turnusu wypoczynkowego połączona z przejazdem i powrotem 
z meczu. To właśnie w taki sposób 18.06.2016 po ponad 25 godz. podróży znalazłam się w urokliwym zakątku Lazurowego Wybrzeża. 


Zdecydowanie polecam Kemping Les Prairies de la Mer*** nie tylko w ramach rodzinnych wakacji, ale również na szalony wypad z przyjaciółmi. Zadbane mobile homes i urokliwy, choć dość zagmatwany teren kempingu sprzyjają spokojnemu wypoczynkowi oraz oderwaniu się od codziennej rutyny i rzeczywistości. Przyznam się, że podczas pobytu zdarzyło mi się parę razy pogubić wśród tych wszystkich alejek, ale w gruncie rzeczy wszystkie ścieżki prowadzą na plaże :P



Jak dla mnie jedynym minusem był fakt, iż ok godz. 24:00 zamykane były bary, a na imprezy wpuszczano wybiórczo, albo wcale. Po za tym, siedząc na tarasie swojego "domku"trzeba było się pilnować, żeby nie być za głośno. Po prostu niektórzy sąsiedzi dzwonili po ochronę i czar miłych spotkać ze znajomymi pryskał. No cóż, nic nie może być zbyt idealne, a sąsiadów się nie wybiera. 


Plaża, szum morza, słońce i wspaniali ludzie, których tam poznałam na pewno zostaną długo w mojej pamięci. Nie ważne bowiem skąd jesteśmy, 
ile mamy lat, czy też czym się interesujemy. Najważniejsze to być sobą i spotykać na swej drodze ludzi, którzy akceptują nas takimi, jakimi jesteśmy. Czasem osoby spotkane przypadkowo mogą stać się dla nas bardzo ważni i ja się o tym przekonałam. Dziękuję Ania, Sławek, Laura, Marcin, Paweł, Jacek, Artur, Sebastian, Pani Asia, Pan Tomek, Mateusz, Łukasz, Krzysiek, Grzesiek i Grzesiek.